historia

Siła Odśrodkowa…

Rok 2009 – początek technikum. Chodziłem do klasy informatyków w Pile. Tam poznałem Łukasza Nowaka – perkusistę, chodziliśmy razem do klasy. Od słowa do słowa postanowiliśmy wymienić doświadczenia muzyczne. Kilka razy pojechałem do Łukiego go odwiedzić, w tz. “Workshopie” u niego w domu w Kaczorach. Ja rapowałem już od 2 klasy gimnazjum, ale swoją przygodę jako producent dopiero zaczynałem. Próbowałem tworzyć jakieś proste paterny do których była podstawiona perkusja, ale nie kleiło się nam. Nawet nie mieliśmy sprzętu, jakiegoś głośnika, z którego by coś leciało z komputera. Łuki był wychowany na rocku i metalu, a ja na Hip Hopie, dlatego dopiero uczyliśmy się przez obniżenie tempa lub duble time, a ja przez nieco głośniejsze rapowanie. Po jakimś czasie powstał pierwszy projekt roboczy pt. “Droga Doświadczeń”. Zrobiłem na komputerze bas i sekcje skrzypiec, a Łuki nagrał jakąś starą kamerką perkusję i to zmiksowaliśmy. Brzmiało to mniej więcej tak:

Jakiś czas później byłem na jakiejś Chodzieskiej imprezie na “Delfinie” organizowanej przez miasto. Byłem tam, bo moja młodsza siostra tam tańczyła. Nagle spotkałem tam wśród publiki mojego starego znajomego z klasy Krystiana Dziubińskiego. Z Dziubasem to nawet do podstawówki chodziłem. Skojarzyłem fakt, że raz w Chodzieskim Domu Kultury chyba na warsztatach jazzowych widziałem go z gitarą. Poszliśmy w bardziej ustronne miejsce i włączyłem mu “Drogę” i powiedziałem, że montuję zespół. Dziubasowi się spodobał projekt i pomysł na założenie zespołu. Powiedział, że zna pewnego basistę.

Pewnego letniego dnia zorganizowaliśmy pierwszą próbę w CHDK, gdzie miałem poznać tego niby dobrego basistę. Ku mojemu zdziwieniu przyszedł taki 14 czy 15 latek w japonkach z gitarą. Miałem obawy czy to jest aby na pewno dobra osoba do zespołu, ale gdy Michał Maciołek (Masło) zaczął grać rozwiał moje wątpliwości. Ta próba brzmiała improwizowanym Punkiem z lekkim posmakiem Funku, ale dla mnie to było ciągle zbyt szybkie tempo.

Próby odbywały się w Chodzieży w CHDK. Udostępniono nam wtedy głośnik do wokalu i ewentualnych efektów z komputera. Potem przenieśliśmy się do mnie. Kolejnym utworem zaraz po “Drodze Doświadczeń” był “Napad”, który był poprzedzony wersją elektroniczną, żeby potem ją było łatwiej zagrać instrumentalnie. Tekst już wtedy był przygotowany pod ideę zespołu i o nim opowiadał. Wersja elektroniczna brzmiała tak:

Zastanawialiśmy się nad nazwą zespołu. Pewnego dnia idąc do szkoły zobaczyłem faceta na boisku rzucającego młotem. Pomyślałem: tak, “Siła Odśrodkowa”. Od razu powiedziałem o tym Łukiemu, który przyjął pomysł z optymizmem. Reszta zespołu też go zaakceptowała.

Później było coraz lepiej. Już wspólnie wymyślaliśmy utwory i improwizowaliśmy. Co prawda były problemy z nieustannym transportem problematycznej perkusji, ale dzięki wsparciu naszych rodziców dochodziło do wspólnych prób i grania. Wyrabialiśmy własny styl, którego w Polsce jeszcze nie było. Krążyliśmy klimatami między Rapcore, muzyką balladową a nawet zahaczaliśmy o Funk. Mieliśmy coraz więcej utworów, które układały się w pewien kształt, charakter. Ja jako tekściarz zastanawiałem się nad jakimś ogólnym sensem utworów i nazwą albumu. Wpadłem na pomysł, żeby to były “Bajeczki Dla Dorosłych”.

Dostałem fuchę. W pewnej szkole miałem do stworzenia sieć w pracowni komputerowej. Konfiguracja 15 nowych stanowisk + serwer. Za pieniądze z niej kupiłem sobie monitor odsłuchowy (głośnik), mikrofon i mikser. Dzięki temu mogliśmy pchać dalej nasz zespół i nie musieliśmy pożyczać już sprzętu z domu kultury.

Zaczęliśmy koncertować. Nasz pierwszy koncert był w Kaczorach, później Chodzież, Piła i okolice. Sprawiało nam to dużo frajdy i satysfakcji. Na początku graliśmy głównie dla naszych znajomych, którzy wszędzie jeździli za nami, ale zobaczyliśmy, że ta muzyka podoba się też innym. Otworzyliśmy się na publikę. Nasze plakaty wyglądały mniej więcej tak (były jeszcze opalane zapalniczką na obwodzie):

Graliśmy próby co tydzień po całe weekendy, całe dni, ok. 8 godzin dziennie, a jak nie próby to koncerty. Szlifowaliśmy każdy utwór do perfekcji i wymyślaliśmy kolejne. Poznawaliśmy zespoły z którymi wspólnie graliśmy. Nie graliśmy za pieniądze. Graliśmy głównie za pieczoną kiełbaskę i piwko. Raz kiedy jeden zespół nie mógł grać i wkopał nas zamiast nich w koncert w Wągrowcu to graliśmy na otwarcie pizzerii. Naszą zapłatą wtedy była pizza o średnicy jednego metra. Najadł się zespół, akustycy, znajomi i jeszcze zostało do domu.

W między czasie założyłem też drugi zespół o nazwie TRIP. Składał się z dwóch raperów (ja i Kuba Wróbel – Barnaba). Ja robiłem oldschoolowe beaty w pozytywnym klimacie, takie jak Barnaba sobie życzył. Był to typowy Hip Hop. Mieliśmy ambicję na album “Dialog” gdzie prowadziliśmy właśnie rapowany dialog między sobą, po ok. 4 wersy. Nie przeszkadzało mi to w prowadzeniu “Siły Odśrodkowej”. Zrobiliśmy wspólnie kilka numerów, zagraliśmy kilka koncertów, ale Barnaba się zakochał, do tego inne pasje + praca i tak miał coraz mniej czasu na muzykę. Tak czy inaczej wychodziło to tak:

Wróćmy do “Siły Odśrodkowej”. Naszym pierwszym sukcesem było zajęcie drugiego miejsca na przeglądzie zespołów w Pile. To były też nasze pierwsze pieniądze w wysokości 100zł na zespół. Łuki jeszcze wtedy dostał nagrodę indywidualną za równe granie. Po przeglądzie poszliśmy razem z Sieholem na piwko, który też brał udział w przeglądzie jako perkusista.

Mieliśmy coraz więcej utworów i kształtował się album. Niestety nie mieliśmy pieniędzy żeby iść do studia i nagrać płytkę. Nie wiedzieliśmy nawet jakby to brzmiało w ostatecznej postaci. Pewnego dnia chociaż spróbowaliśmy “coś” zrobić. U mnie w domu w piwnicy postanowiliśmy nagrać jeden utwór. Mieliśmy do dyspozycji tylko jeden mikrofon i musieliśmy sobie jakoś poradzić. Nagraliśmy po kolei w monofonii każdy instrument. Coś tam pogrzebałem na komputerze, żeby chociaż brzmiało to średnio. Był to utwór pt. “Życie to bezsenność”. Wyszło to tak:

Zespół się rozpadł z mojej winy. W ostatnich dniach szkoły zostałem zwerbowany do pracy w centrum Londynu. Praca na stanowisku informatyka w bardzo dobrej firmie dostarczającej internet biznesowy dla firm. Brzmiało to nie mniej dobrze. Do tego mama nie dała mi wyboru i musiałem jechać. Zostawiłem wszystko i poleciałem. Nie umiałem języka poza technicznym, pierwsza praca, byłem świeży w największym mieście Europy. Do tego kuzynka, która mnie tam ściągnęła umarła po 2 tygodniach w dziwnych okolicznościach. Miałem jeszcze kuzyna, ale i tak się dużo działo jak na 19-latka. Na szczęście przyjechało wsparcie…

Dziubas wziął dziekankę i przyjechał do Londynu. Mieszkaliśmy razem, chodziliśmy razem na imprezy i improwizowaliśmy z Simonem Dempsey z którym pracowałem, a ma on studio muzyczne i duuuuużo fajnego sprzętu.

W międzyczasie wpadałem do Polski na urlop. Ciągle mi czegoś brakowało. Barnaba mnie pocieszał muzycznie:

… ale to nie było już to samo jak wtedy, kiedy się miało zespół/y i się koncertowało.

Poczułem zastój w życiu i wszystko mnie wkurzało. Byłem wkurzony też, że pracowałem półtorej roku a szkolenie w pracy się dłużyło tym samym nie mogłem dostać podwyżki. Zbuntowałem się i powiedziałem, że jak nie dostanę tej obiecanej (po skończeniu szkolenia) podwyżki to odejdę z pracy. Mój menadżer nie mógł mnie przekonać żebym został i już sam stwierdził, że mam już chyba dość tego Londynu.

Wróciłem do Polski. Dziubas został w Londynie, dojechała do niego później przyjaciółka zespołu i teraz stanowią szczęśliwą parę.

Później miałem lekkie problemy ze zdrówkiem, ale się nie poddawałem.

Próbowaliśmy tworzyć coś z Łukim, ale miał on w planach wyjechać do Niemiec, więc za dużo nie podziałaliśmy, ale chociaż zrobiliśmy coś takiego:

Później wyjechał a ja nagrałem solową płytę, gdzie mi Masło pomagał i zagrał na basie w kilku trackach.

Ostatecznie stworzyliśmy z zespołem “Siła Odśrodkowa” album pt. “Bajeczki Dla Dorosłych” składający się z 13 utworów. Mogły go posłuchać tylko osoby będące na naszych koncertach i tylko w wersji na żywo.

Na dzisiaj:

Dziubas – Londyn

Łuki – gdzieś w Niemczech

Masło – Poznań

Ja – Chodzież

Taka historia.

Jako “Siła Odśrodkowa” nic nie mamy dobrze nagranego, ale jakieś filmy nasza publiczność wrzuciła do sieci. Załączam i pozdrawiam.


Historia strony…

Jestem przeciętnym obywatelem Polski rozpoznawanym jako Borys Klepacki a o pseudonimie artystycznym Souler, który został zmuszony do założenia strony. Spojrzałem na to poważnie i wykupiłem domenę. Teraz jestem Souler z Polski i tak należy mnie szukać. Ktoś podszywał się pode mnie na Facebooku, więc ruszyłem na wojnę w internecie. Wojna skończyła się tylko nierozwikłaną zagadką, kto po co i dlaczego. Ja w ogóle nie potrzebuję internetu, ale jak ktoś już się za mnie podaje to lepiej już zdecydowanie się w nim prezentować, by chociaż chronić swoje dobre imię i nazwisko z domu. Z wykształcenia jestem informatykiem i postaram się jakoś ładnie i funkcjonalnie z czasem zrobić. Na razie testujemy. Takim o to hello world zaczynamy przygodę z Internetem. Postaram się Was zaciekawić tym czym się zajmuję i przy okazji przemycić kilka mądrości w tej sieci naukowców czasów energii atomowej. Będzie to miało różną formę, bo mam kilka profesji.

Zapraszam